„W poprzednim wcieleniu byłem swoim własnym dziadkiem”
Po śmierci człowiek może zostać wiecznie głodnym demonem, krową lub… swoim własnym wnukiem. To jedno ze związanych z kultem przodków wierzeń Buriatów.
Człowiek ma trzy dusze. Gdy umiera, jedna z nich odradza się w innym ciele poprzez reinkarnację. Druga idzie pod sąd do władcy podziemi. Trzecia z nich pozostaje z martwym ciałem i żyje sobie dalej, tak samo, jak przed śmiercią. Też ma konie, jurtę, i wszystkie inne atrybuty życia. Tyle że rodzinną wioskę zamienia na… rodzinny cmentarz.
Reinkarnacja w krowę
Tak najkrócej można streścić pierwotne wierzenia Buriatów na temat życia po życiu. O zwyczajach tego mongolskiego ludu, zamieszkującego południową Syberię, niedaleko Bajkału, opowiedziała nam ich znawczyni. dr Veronika Belyaeva, etnolog Uniwersytetu Szczecińskiego.
Przedstawiony wyżej obraz buriackiej eschatologii ilustruje wierzenia szamańskie. Podobnie, jak na wschodniej Słowiańszczyźnie (pogaństwo i prawosławie), tak i na terenie Buriacji w ludowej formie mieszają się wątki religijne dwóch różnych wierzeń (szamanizm i buddyzm tybetański). O ile jednak szamaniści wierzą w istnienie trzech dusz, buddyści naliczyli dwie dusze. – Jedna to osobowość, druga to umysł – wyjaśnia dr Belyaeva. – Osobowość się rozpada po śmierci, a umysł się reinkarnuje, przechodzi do nowego ciała, może stać się nie tylko człowiekiem, ale i na przykład krową.
Wioska zmarłych
Zarówno w szamanizmie jak i w buddyzmie naczelna zasada w kontaktach ze zmarłymi jest taka: to, co na „tym” świecie jest żywe, na „tamtym” jest martwe, i na odwrót. To, co „tu” jest całe, „tam” jest rozbite itd. – Dlatego Buriaci buddyści praktycznie nie chodzą na cmentarz, by nie przeszkadzać żyjącym tam zmarłym – mówi Belyaeva. – To jest tak, że odwiedzający cmentarz żywy jest tam takim samym intruzem jak martwy wśród żywych. W samym buddyzmie natomiast na groby przychodzą tylko mistrzowie tantryczni, którzy poprzez kontakt z demonami mogą otworzyć swój umysł.
Głodne duchy
Na tej cmentarnej wiosce, oprócz rozkładających się ciał, mieszkają właśnie niebezpieczne demony, które najczęściej za życia były często chciwymi, złymi ludźmi.
Osobną kategorią ciemnych sił w buddyzmie są tak zwane głodne duchy. – Są to duchy ludzi na tyle złych, że nie zasługiwali na przemienienie w zwierzęta, i jednocześnie nie na tyle złych, żeby trafili do piekła lub stali się demonami – wyjaśnia etnolog. – Mają one wielkie brzuchy i małe usta, są wiecznie nienasyceni. Gdy widzą jedzenie na stole, to choć umierają z głodu, nie mogą nic wziąć do ust, bo ich wszystko obrzydza. Straszą ludzi, jęczą, płaczą, ale żadnej poważnej krzywdy ludziom nie wyrządzają.
Bardziej niebezpieczne są oroołony.- Słyszałam opowieść o bardzo złym duchu z Doliny Tunkijskiej (kraina w Buriacji, niedaleko Bajkału – red.) – opowiada Belyaeva. – Był nim duch bohatera II wojny światowej, snajpera Armii Czerwonej, który zabił około 300 Niemców, a wyszkoleni przez niego ludzie kolejne 2000. Po powrocie z wojny z bohatera stał się bardzo złym człowiekiem. Zatem nawet, jeśli ktoś zabija w słusznej sprawie, po śmierci może mieć problemy. Przerażona żona bohatera zwróciła się o pomoc do buddyjskich lamów (Buriaci w zależności od sytuacji zwracają się do lamy lub do szamana, co świadczy o ich religijnym synkretyzmie – red.). Przez cztery dni czytali święte księgi nad grobem bohatera, by nie przemienił się ostatecznie w orołoona. W ostatniej chwili udało się zażegnać zagrożenie.
Demonologia jest więc nieobca ludom syberyjskim, jak i każdej kulturze. Co innego jeśli chodzi o kult zmarłych. – W Buriacji nie ma czegoś takiego jak klasyczna tradycja kultu przodków – mówi etnolog. – Ale jego elementy przejawiają się w szamanizmie. O ile w buddyzmie człowiek po śmierci może się reinkarnować w dowolną inną istotę, to w szamanizmie możliwe jest tylko odrodzenie się w obrębie własnego rodu.
Dr Belyaeva usłyszała taki przykład zawoalowanego kultu przodków: - W pewnej rodzinie starszy mężczyzna wziął na ręce wnuka, mówiąc do niego „ale jesteś podobny do mojego dziadka, to chyba on się w tobie odrodził”.
Zatem Buriaci nie celebrują niczego na kształt święta zmarłych. Mimo wielu różnic, dwie religie, które tworzą ludową duchowość Buriatów, czyli szamanizm i buddyzm, wierzą, że śmierć nie jest końcem życia, a tylko jednym z etapów w sztafecie istnienia ludzkiego umysłu czy dusze. Choć ciało umiera, człowiek odradza się na nowo, czy jako krowa, czy to jako własny wnuk.
Maciej Pieczyński
| następna » |
|---|

