Psychiatra bez recepty
Jesienią zawsze zaczyna się w szkoła, a u niektórych … jesienna depresja. Czy to jedyna choroba psychiczna, do której jesteśmy w stanie się przyznać? Czy bardziej niebezpieczna schizofrenia pozostaje tematem tabu, wstydliwą przypadłością?
Pogoda, pora roku, ciśnienie atmosferyczne. Tymi czynnikami próbujemy często wytłumaczyć senność, apatię czy generalnie wahania nastroju. Szczególnie jesienią i zimą. „Dopadła nas depresja jesienna” – lubimy wtedy mówić.
Depresja letnia
Okazuje się jednak, że podobne problemy miewają mieszkańcy okolic równika, gdzie wydawałoby się, że takie zjawiska miejsca mieć nie powinny. – W rejonach okołorównikowych występuje zjawisko depresji letniej – mówi dr n.med. Agata Lisiecka z Zachodniopomorskiego Instytutu Psychoterapii. – Generalnie jest to depresja sezonowa. Tak jak u nas cierpi się na niedobór światła, tak tam, na zasadzie przeciwieństwa, obniżenie nastroju powoduje nadmiar słońca.
„Lepiej być opętanym niż chorym psychicznie”
Do jesiennej depresji przyznajemy się chętnie, polskim zwyczajem narzekając na pogodę i zrzucając na nią i na wszystko, co zewnętrzne, winę za nasz nastrój. Gorzej już z tą otwartością jest gdy chodzi o poważniejsze dolegliwości psychiczne. – Wizyta u psychiatry wciąż często bywa tematem tabu – mówi dr Lisiecka. – Nie ma pełnej społecznej akceptacji dla takiego typu leczenia; gdy ktoś ma problemy psychiczne, zwykle woli skorzystać z pomocy neurologa, bądź „ przeczekać” trudny czas. Niestety, wiele chorób czy zaburzeń psychicznych ma charakter przewlekły i w miarę upływu czasu dolegliwości ulegają nasileniu.
Najlepszym potwierdzeniem słów dr Lisieckiej jest opinia egzorcysty, księdza Tadeusza Czapigi: - Niektórzy naprawdę woleliby być uznanymi za opętanych niż za chorych psychicznie. Z opętania można wyjść, złe moce mogą zostać przepędzone, natomiast choroby psychiczne są często nieuleczalne. Ludzie więc łudzą się „a może nie jestem chory”.
Opinia egzorcysty ma tu o tyle duże znaczenie, że choroby psychotyczne (w tym i schizofrenia), a więc te, w których występują halucynacje i oderwanie od rzeczywistości, ocierają się o zjawisko opętania.
Schizofrenia – zamknięte drzwi
Dr Lisiecka współtworzyła program „Schizofrenia – Otwórzcie drzwi”, którego celem było przybliżenie ludziom zagadnień związanych ze schizofrenią (której podstawowym objawem jest dysonans pomiędzy myśleniem, zachowaniem, emocjami, a także występowanie halucynacji i urojeń – przyp. red.). – Wśród moich pacjentów jest wiele osób, którzy mimo, iż chorują na schizofrenię, to jednak świetnie funkcjonują w życiu zawodowym, o ile tylko nie wyjdzie na jaw ich choroba – mówi dr Agata Lisiecka. – Wstydzą się mówić o tym, że są chorzy, bo to jest źle odbierane. A tymczasem, choć schizofrenia jest chorobą przewlekłą można nauczyć się z nią żyć tak, by nie niszczyła życia ani zawodowego, ani rodzinnego. Tym bardziej, że zdarzają się często okresy długotrwałej remisji (przerwy w występowaniu objawów – red.).
Przewlekły charakter choroby jednak często zniechęca do walki z nią. Pacjentom ciężko się pogodzić, że muszą odwiedzać psychiatrę częściej niż raz w życiu. – Często nie pomagają też znajomi i rodzina, namawiając chorego: „jeśli lepiej się poczułeś, odstaw leki”, zapominając, że w psychiatrii leczenie jest procesem długotrwałym, a na przykład leki antydepresyjne ujawniają w pełni swój potencjał farmakologiczny dopiero po dwóch tygodniach ich stosowania.
Do psychiatry bez skierowania
Oprócz farmakoterapii i psychoterapii jest jeszcze jedna metoda leczenia- na pierwszy rzut oka i ucha budząca grozę- czyli elektrowstrząsy. Obecnie tego typu zabiegi stosuje się w opornych na leczenie farmakologiczne depresjach i schizofrenii. Wykonywane są jedynie w szpitalach psychiatrycznych, pacjent podczas EW poddany jest znieczuleniu ogólnemu, nie czuje bólu. Cały mózg ulega podczas zabiegu „zresetowaniu”, a komórki nerwowe zostają w naturalny sposób zregenerowane.
Mimo, że choroby psychiczne często bywają przewlekłe i trudne do wyleczenia, zdaniem dr Agaty Lisieckiej nie warto się im poddawać, ani ze wstydu uciekać przed ich leczeniem. Tym bardziej, że w odróżnieniu od innych specjalistów, psychiatra przyjmuje pacjentów bez skierowania. – W niektórych szczecińskich placówkach w ramach ubezpieczenia w NFZ można liczyć na wizytę już w dniu rejestracji, najczęściej jednak na spotkanie z lekarzem czekamy nawet kilka tygodni, tak, jak i do innych specjalistów– mówi dr Agata Lisiecka. Nadal w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego jest wiele do zrobienia, brakuje specjalistów psychiatrii dzieci i młodzieży, w powijakach znajduje się psychiatria środowiskowa, bardzo ograniczony jest dostęp do usług psychoterapeutycznych a liczba osób chcących bądź zmuszonych by skorzystać z pomocy psychiatry z roku na rok rośnie.
Maciej Pieczyński
| « poprzednia | następna » |
|---|

