Po obu stronach lustra
Programy obu partii, co w „rozmowie bardzo politycznej”, z nadzieją na uzupełnianie się podkreślają Andrzej Rozenek i Ryszard Kalisz, rzeczywiście są podobne zwłaszcza w kwestiach światopoglądowych.
Trudno tego nie zauważyć i tak właśnie napisałam w swoim piśmie do Rady Miejskiej SLD w lipcu 2011 r. prosząc o zgodę na podstawie art. 4 ust. 2 Statutu tej partii na start w wyborach parlamentarnych z listy Ruchu Palikota, który zaproponował mi 4 miejsce. Na liście SLD miejsca dla mnie nie było, choć do ostatniej chwili miały nastąpiś jakieś bliżej nieokreślone zmiany...Mniejsza o losy tego mojego wniosku, w wyborach jak wiadomo nie wystartowałam. Na forach internetowych, kiedy Janusz Palikot zaprosił do zgłaszania się chętnych do startu z list jego ugrupowania a termin zgłoszeń przedłużono, królowały komentarze w stylu: „Co, nie ma chętnych?! Nikt nie chce być pośmiewiskiem w swoim środowisku.” Oficjalne sondaże wieściły ok. 2 % dla palikotowców i co najmniej 11 % dla SLD...
Spotykając się z ludźmi z Ruchu widziałam wtedy kłopoty organizacyjne, lokalowe, oczywiste skutki braku finansowania z budżetu państwa, widziałam też niepewność ale i ogromną energię i zaangażowanie. Gotowość pojechania do Warszawy na pikietę pod siedzibą TVN, zbierania podpisów poparcia gdzie tylko i jak długo się da, aktywność w programach typu „szkło kontaktowe” poprzez wysyłanie sms-ów. I część, dużą część tego „poweru”, któremu udało się w końcu trochę „rozbetonować polską scenę polityczną” widzę i czuję do dziś, kiedy jestem już jedną z nich. Na Garncarskiej w tym czasie czuło się chłód i widziało „teatr cieni”. Dość nagle, kiedy ogłoszono start z Palikotem Roberta Biedronia i Wandy Nowickiej, gdy ukazał się w Wyborczej słynny wywiad obecnej wicemarszałek Sejmu „Oszukani otwierają usta” notowania Ruchu skoczyły w górę, rosły i...tak już zostało. W naszym okręgu wyborczym oba ugrupowani uzyskały w sumie zbliżony wynik (RP 11,84 %-SLD 11,07 %; 10,02 % i 8,24 % w skali kraju) i zdobyły po jednym mandacie, ale sukces Ruchu Palikota należy mierzyć także tymi wszystkimi przeciwnościami, o jakich pisałam powyżej.
Jak na razie nie widzę ogromnego napływu do Ruchu osób z SLD, słyszy się o rozmowach z „szeroko pojętą opozycją” w Sojuszu. Mówi się o czekaniu, na rozwój sytuacji, wybory władz SLD, zapowiadany pierwszomajowy Kongres w Warszawie Na każde jednak zebranie czy okolicznościowe spotkanie RP przychodzą nowi ludzie i składają deklaracje. Zasilił nas już aktywny i rozpoznawalny Daniel Michalski z KPH. Przychodzą też osoby należące do SLD i te deklaracji nie składają. Ja już czekać nie chciałam...Tym samym więc oświadczenia Dariusza Wieczorka, jakie ukazały się po konferencji prasowej 6 i 7 grudnia w Radiu Szczecin i Kurierze, jakoby „nikt nie przeszedł z SLD do RP w zachodniopomorskim” są tylko odrobinę przesadzone. Mimo, że jak mówili sami działacze Sojuszu, nie ma wśród nich za dużo adwokatów, ja-adwokatka, zdobywczyni II miejsca w plebiscycie Głosu Szczecińskiego „Kobieta Przedsiębiorcza 2011”, była przewodnicząca koalicyjnej przecież Partii Kobiet i współpracownica w różnych okresach Krytyki Politycznej, KPH czy TSKŻ byłam traktowana jak...nikt właśnie. Jak ktoś kto zamiast do damskiej wszedł przez pomyłkę do męskiej toalety.
Ale nie moje odczucia są przecież najważniejsze, polityka to gra zespołowa a polityczny nomadyzm to zjawisko coraz powszechniejsze i co pokazuje rekordowy wynik Bartosza Arłukowicza-coraz bardziej chyba akceptowane.
Istotne jest, że wobec sukcesu Ruch Palikota w zachodniopomorskim stanął również wobec konieczności zmian. Zgodnie z wolą Przewodniczącego, ci z dotychczasowych przewodniczących okręgów, którzy zdobyli mandaty poselskie nie mogli dłużej przewodzić partii w regionach. Ideą jest by skupili się na pracy parlamentarnej co i tak daje fory np. posłowi Andrzejowi Piątakowi jeśli chodzi o perspektywy reelekcji. Powołani zostali więc tymczasowi pełnomocnicy a 28 stycznia 2012 r. odbyć się mają wybory statutowych władz okręgów. Kto więc stanie na czele okręgu nr 41 odzwierciedlającego zasięg terytorialny okręgu wyborczego o tej nazwie? Małgorzata Prokopo-Paczkowska, druga na liście i pod względem uzyskanego wyniku, została Dyrektorem Biura Prasowego RP i swoim „centrum spraw życiowych” uczyniła raczej stolicę. W tej sytuacji chyba naturalnym liderem wydaje się zdobywca 6378 głosów w wyborach parlamentarnych, postrzegany tak np. przez Głos Szczeciński już w dzień wyborczy (zestawienie głosujących w swoich komisjach Brudzińskiego, Napieralskiego itd.) Stelios Alewras. Już nie tylko absolwent prawa kojarzony z działalności w Wolnych Konopiach, ale aplikant adwokacki, który zawodową i społeczną dojrzałość zdobywałby kierując w regionie partią, z którą jest silnie medialnie utożsamiany i w której działał od samego, niełatwego przecież początku. Czy tak się stanie, zobaczymy, być może struktury w terenie przeforsują kogoś spoza Szczecina, lecz w każdym wypadku młodemu prawnikowi przypaść powinno co najmniej stanowisko wiceprzewodniczącego. Pamiętając jego błyskotliwe wysątpienie podczas debaty o Silvio Berlusconim, którą moderowałam w 2010 r. (Stelios Alewras ukończył liceum w Lucce i jest czonkiem włoskiej MENSY), przychodzi mi na myśl stadionowe zawołanie: „Forza Stelios!”.
Marta Marska-Błahy
| « poprzednia | następna » |
|---|

