kontakt

SZCZECIN CAFE
tel.: +48 091 8856299
fax: +48 091 8856299
GSM: +48 0512 488 229
e-mail:
redakcja@szczecincafe.pl

 

Home
Szczecin CAFE
Szczecin według Małgorzaty Jacyny - Witt - Mam marzenie

W Szczecinie mamy urokliwe, nie do końca jeszcze odkryte miejsca, stanowiące atrakcję turystyczną, wartą długiego spaceru. Takim miejsce jest niewątpliwie plac Orła Białego oraz przyległe uliczki – aż do Podzamcza. To piękne, spokojne miejsce, które – miejmy nadzieję – w najbliższym czasie zostanie właściwie zagospodarowane i doinwestowane. W dodatku ta nazwa! Plac Orła Białego, to nasz plac – Polaków mieszkających i budujących Szczecin po 1945 roku.

Tak niewiele trzeba, aby miejsce to stało się naszym zrealizowanym marzeniem o prawdziwym rynku w Szczecinie. Aż prosi się, żeby połączyć cały plac Orła Białego z przyległościami w jedną płaszczyznę z placem katedralnym. I oczywiście zlikwidować tam parking. Nie oznacza to całkowitego zamknięcia ruchu samochodowego, ale jedynie jego spowolnienie i ograniczenie. Widziałam podobnie rozwiązanie w Brukseli - wkoło Grand Place, gdzie wydzielono pas jezdni i chodniki niziutkimi krawężnikami i na rynku w Nowej Soli, gdzie wydzielenia tego dokonano różnymi kolorami kostki granitowej.

Mieszkamy w strefie klimatycznej, w której mamy mało światła. Musimy to uzupełnić sztucznym oświetleniem. I to może być hitem naszej całej Starówki, w tym także placu. Niekonwencjonalne oświetlenie ulic, podświetlone budynki i elementy architektoniczne, ciągi i iluminacje świetlne, gra światłem - stworzyłaby niepowtarzalny wizerunek tego miejsca. Światłem możemy zmieniać nastrój - czasami może to być noc tajemnic, czasami zabawy, a niekiedy - miłości. Turystów możemy przyciągnąć całorocznym Festiwalem Światła. Jeżeli do tego dodamy jeszcze elementy małej architektury z wykorzystaniem wody (cieknącej, pluszczącej, bulgoczącej, szemrzącej) i wszechobecnej tam zieleni, którą warto chronić i wyeksponować - to nasz plac Orła Białego może okazać się w krótkim czasie perełką. Oczywiście - to tylko oprawa, ale o ileż przyjemniej i kreatywniej organizuje się imprezy kulturalne, czy tworzy happeningi w oprawie pięknej, ciekawej, intrygującej - z możliwością wykorzystania tych wszystkich elementów.

Każda dyskusja na temat placu Orła Białego kończy się westchnieniem: no i coś trzeba zrobić z tym Polmozbytem! Budynek byłego Polmozbytu należy do prywatnego właściciela. Widać, że właściciel ten także nie ma na niego zbytnio pomysłu. Wyjść jest kilka - miasto może zaproponować właścicielowi odkupienie tego budynku, zamianę na inną nieruchomość lub w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, wspólną modernizację. Pałac pod Globusem, w którym będzie Akademia Artystyczna, chyba najpiękniejszy budynek usytuowany przy placu, posiada jeden mankament - nie ma auli i sali koncertowej. Nie ma też reprezentacyjnego pomieszczenia na galerię wystawienniczą. Modernistyczny budynek Polmozbytu doskonale nadaje się do zaadaptowania pod takie cele. Na parterze mogłaby powstać galeria z klimatyczną kawiarnią, natomiast pozostałe piętra mogłyby zostać zaadaptowane na aulę, spełniającą także rolę miejskiej sali konferencyjnej - z możliwością organizowania w niej koncertów i prezentacji studentów Akademii Sztuki, ale także uczniów Liceum Muzycznego mieszczącego się także przy placu.

Na szczęście wkoło placu nie ma zbyt wielu mieszkańców, ale dobrze byłoby, aby zostali włączeni do współpracy i zaakceptowali kierunek zmian. Możliwości przekonania ich są przeogromne. W końcu i tak mieszkają w centrum miasta, przy ruchliwym placu - tyle że mało atrakcyjnym i zaniedbanym. Dzięki zmianie funkcji oraz zmodernizowaniu placu nieruchomości położone w pobliżu znacznie zwiększą swoją wartość. Konkretną korzyścią może być na przykład wsparcie finansowe ze strony miasta remontów budynków oraz wspólne, atrakcyjne zagospodarowanie terenów zielonych i podwórek położonych tam kamienic i budynków mieszkalnych.

A na razie w wolny dzień pospacerujmy po uliczkach wkoło Placu Orła Białego i zabawmy się w poszukiwaczy skarbów. Bo mamy tam skarby, o których często nawet nie wiemy…

Blog : http://www.jacyna-witt.pl/

 
Polska armia na posyłki ?

Pytam polityków: na czym polega nasz strategiczny sojusz z USA, bo nasza polityka jest upokarzająca - mówi Artur Bilski, autor książki "Polska armia na posyłki", która pojawiła się właśnie w księgarniach. Jak mówi autor, to książka "o bezprecedensowym niszczeniu zasobów armii w zagranicznych misjach wojskowych, które oprócz propagandowych, nie przynoszą Polsce żadnych korzyści". Artur Bilski to były rzecznik prasowy Wielonarodowego Korpusu Północny Wschód w Szczecinie. Był także oficerem dowództwa NATO w Europie. Napisał książkę "Widok na Sarajewo" o misji NATO na Bałkanach.

 Marcin Górka: Tytuł i teza książki nie najlepiej świadczą o tym, co robi polska armia. Podobnie okładka z karykaturą Baracka Obamy. Czy rzeczywiście to wojsko na amerykańskie posyłki, a nie do realizowania polskich interesów politycznych?

 

 - Taki uprzywilejowany sojusz miałby może i sens, gdyby Amerykanie traktowali nas poważnie i na przykład przezbroili i wyposażyli naszą armię.

 

Jesteśmy wyjątkiem? A inne kraje, które wysyłają swoich żołnierzy do Afganistanu, czy wcześniej do Iraku?

 

- Inne kraje przymuszone przez USA wysyłają kontyngenty do Afganistanu, ale w ilościach, które nie wyczerpują ich możliwości do samoobrony w razie kryzysu. Żaden duży europejski kraj nie drenuje tak bezmyślnie swojej armii w Afganistanie.

 

Stać nas na to, by postawić się Amerykanom?

 

- Nie chodzi o to, by występować z NATO, czy negować sojusz z USA. Jesteśmy ważną częścią świata zachodniego i to jest oczywiste. Chodzi jedynie o to, by widzieć rzeczy takimi, jakie są. USA są światowym imperium, które używa różnych środków, włączając w to użycie siły, by osiągać swoje cele. My zaś jesteśmy europejskim graczem, którego siła tkwi w Unii Europejskiej i w rozwijaniu jej zdolności obronnych. Należy nadać sojuszowi z USA praktyczny, a nie idealistyczny wymiar. Afganistan w żaden sposób nie wpłynie na nasze bezpieczeństwo bez względu, jak zakończy się ta misja. Terroryzm islamski to nie nasze zmartwienie, nie my go wywołaliśmy i nie my jesteśmy krajem frontowym tej walki ideologicznej, a mimo to ponosimy olbrzymie obciążenia z tego tytułu.

 

Do kogo adresowana jest ta książka?

 

 - Do szerokiego grona odbiorców, nie tylko żołnierzy. Widzę bowiem, że w społeczeństwie narasta frustracja z powodu braku równowagi w relacjach z USA, w których jesteśmy zwyczajnie wykorzystywani. Chodzi o to, by wywołać refleksję nad tym, że polityka uległości wobec Waszyngtonu jest szkodliwa i upokarzająca.

 

Książkę można zamówić na stronie wydawnictwa www.nobilismedia.pl lub w Księgarni Zamkowa w Szczecinie.

 
Spotkanie i dyskusja z Arturem Bilskim

Promocja książki Artura Bilskiego pt. "Polska Armia Na Posyłki". W spotkaniu weźmie udział red. Marcin Górka. Spotkanie i dyskusja z Arturem Bilskim

"Komandor Artur Bilski nie krytykuje, a merytorycznie przybliża problemy skutecznie "zamiatane pod dywan" albo zagłuszane kakofonią propagandy sukcesu. Analityczne podejście pozwala zrozumieć zamiary autora, którego wiedza i bogate doświadczenie umożliwia wnikliwą ocenę współczesnych, często owianych tajemnicą, wydarzeń. Jako ich świadek i uczestnik ma prawo do takiej, a nie innej oceny. Trudno nie zgodzić się jednak z oceną autora o roli Polski, jej marginalizowaniu i traktowaniu jedynie jako dostarczyciela sił. Polska bowiem nie ma, poza propagandowymi, korzyści stosownie do poziomu zaangażowania wojskowego w operacje wojskowe poza granicami kraju. Warto by nad książką pochyliło się wielu i zadało sobie pytania, które z pewnością zrodzą się po jej lekturze."

Gen. Waldemar Skrzypczak b. Dowódca Wojsk Lądowych

 

Artur Bilski ur. 1967r., komandor porucznik rezerwy - absolwent Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, a także Wydziału Bezpieczeństwa Międzynarodowego Naval Postgraduate School w Monterey w Kalifornii, USA, były rzecznik prasowy Wielonarodowego Korpusu Północny Wschód w Szczecinie. Odszedł z armii gdy dostał rozkaz na piśmie, by milczeć w sprawie Afganistanu. Był oficerem Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił NATO w Europie i Nordycko-Polskiej Brygady w Bośni i Hercegowinie. Autor książki "Widok na Sarajewo" o misji NATO na Bałkanach. Obecnie niezależny analityk ds. bezpieczeństwa. W trakcie spotkania będzie można zakupić książkę wraz z dedykacją autora.

 
Oświadczenie prezydenta Krzystka

Po decyzji Sądu w sprawie odszkodowania dla spółki Mat Trade, prezydent Krzystek wydał oświadczenie, którego treść publikujemy poniżej.

 

Oświadczenie Piotra Krzystka Prezydenta Miasta w sprawie odszkodowania 40 mln zł.  Warto było walczyć o Szczecin, pokazał to dzisiejszy wyrok Sądu Najwyższego. Szczecin nie będzie musiał pomniejszać swojego budżetu o 40 mln zł. Dla mnie to ogromna satysfakcja, ponieważ doskonale pamiętam wypowiedzi polityków PISu czy SLD, którzy nie dość, że z góry zakładali, iż Szczecin przegra, to mało tego obwiniali mnie o podejmowanie decyzji narażających Miasto na straty. Ciekaw jestem, co dziś powie pani Radna Pisu Kopacka, – która niezwłocznie wzywała do zapłacenia 40 mln zł, co powie pan Radny SLD Kęsik, który twierdził, że to przeze  mnie Miasto będzie musiało płacić odszkodowanie. Historia tego miasta i mojej kadencji to nieustanne poprawiane błędów poprzedników, realizacja tego, co zaniechali. Ale fakt jest taki – jestem skuteczny. Warto było walczyć.  
 
Miasto nie zapłaci kary

Szczecin nie musi płacić spółce Mat Trade Lesa Gondora 40 milionów złotych - orzekł Sąd Apelacyjny w Szczecinie. Sprawa dotyczy decyzji Sądu Polubownego, który w 2003 roku uznał, że miasto musi zapłacić karę za zerwaną umowę. Szczeciński sąd orzekł dziś, że decyzja ta była niezgodna z zasadami praworządności.

 

Jak twierdzą adwokaci reprezentujący Szczecin, uzasadnienie wyroku było na tyle miażdżące, że Les Gondor nie skieruje sprawy Sądu Najwyższego. Gondor powiedział dziś, że sprawiedliwości i tak stanie się za dość, bo jeżeli teraz nie otrzyma 40 mln zł to w przyszłości otrzyma dużo więcej.

 
« PoczątekPoprzednia12NastępnaOstatnie »

Sonda